Chyba zemdlałam...
- Diano!- słyszałam głos w mojej głowie.- Obudź się...
Głos, który to mówił był mi znajomy, czułam jakby był blisko, ale jednocześnie niewyraźny, jakby za mgłą...
-Diano...- znów usłyszałam ten głos, ale teraz dużo wyraźniej.- Obudź się.
Spróbowałam otworzyć oczy i udało mi się, ale tylko na sekundę, bo światło zbyt raziło mnie w oczy. Jeszcze jedna próba. Okej... Udało się. Widzę... Zamrugałam, obraz się wyostrzał, jeszcze raz. Jest dobrze. Powoli rozejrzałam się po pokoju. Byłam w szpitalu, bo choć już mój wzrok przyzwyczaił się do światła, to i tak trupio białe ściany sprawiały, że musiałam mrużyć oczy. Rzecz jasne słyszałam również pikanie maszyn, które kontrolowały moje życie. Spojrzałam w bok, na fotelu siedział śpiący Harry. On siedział po prawej stronie, a po lewej na kanapie, siedzieli Liam, Niall i jak się okazuję już nie mój brat Louis. Ciekawe, która jest godzina, zapewne ranek, bo jasne słońce świeciło, a chłopcy spali.
- Louis...- szepnęłam.
Chłopak cicho chrapnął. Hmmm, śpi, co by tu porobić, a może uda mi się obudzić Harry'ego. Odwróciłam się w stronę i ku mojemu zdziwieniu, chłopak już nie spał- uśmiechał się.
- Cześć, słonko.- powiedział zachrypniętym głosem, który wywołał na mojej twarzy uśmiech.
-Harry, co się stało?-
- No, wiesz, trochę pokłóciłaś się z mamą...- nie pozwoliłam mu.
- Ona nie jest moją matką, ale mów dalej.-
- Okej, a więc się pokłóciłyście, zemdlałaś i przywieźliśmy Cię do szpitala.- skończył.
- A ona, jak zareagowała?- spytałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Nijak, po prostu wyszła, trzaskając drzwiami, przykro mi...- spuścił głowę.
- Tak, mi też jest przykro, jak przez tyle lat mi nie powiedziała. Wiedziałeś o tym?-
- Tak i teraz jest mi tak głupio, że Ci nie powiedziałem...- spojrzał na mnie jego zielonymi i teraz smutnymi oczami.- Przepraszam...
- Teraz już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale trochę i tak mi przykro.- dotknęłam delikatnie jego dłoni.
- Kocham Cię...- szepnął i delikatnie, a zarazem namiętnie pocałował moją dłoń.
- Kocham Cię.- uśmiechnęłam się.- A tak w ogóle, jak długo tu jestem?
- Dwa dni, a co?
- Nie, bo martwię się o film.- zrobiłam zmartwioną minę.
- niech Cię o to głowa nie boli, przełożyli termin na 30 kwietnia, to oznacza, że mamy całe dwa tygodnie dla siebie...- uśmiechnął się.
- A o nas zapomnieliście?- spytał się Louis.
- Nie, no Was wzięliśmy pod uwagę jako pierwszego.- powiedział z sarkazmem Harry
-No przecież wiemy.- zaśmiał się Niall.
Niall jest jednym z członków brytyjsko- irlandzkiego zespołu One Direction. On jest tym irlandczykiem w ich zespole. Oprócz tego, że pięknie śpiewa jest przystojny i zabawny. Taki żywy. Natomiast Liam jest spokojny, jest takim tatusiem reszty chłopców. Harry jest też zabawny i jest jeszcze do tego flirciarzem. Kocham go. Mój były brat jest najstarszy i powinien być najodpowiedzialniejszy, ale tak nie jest. Jest miły, przystojny i opiekuje się mną, a Zayn... On jest najbardziej tajemniczy, dzięki temu wydaje się wręcz magiczny. Nazywany jest również ,, Bad boy'', czyli ,,złym chłopcem''. Natomiast ja. Ja jestem urodzoną aktorką- bynajmniej tak twierdzą chłopcy z 1D. Ja bym się tak nie nazwała. Moim zdaniem robię to, bo ta kobieta, którą uważałam za moją matkę, zmuszała mnie do tego. Zwłaszcza wtedy gdy Louis'a nie było, bo gdy był stawała się jakby milsza, dlatego tak bardzo jestem szczęśliwa gdy jest Louis i Harry...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz