wtorek, 14 kwietnia 2015

Diana roz. 6

Był to Harry...
- Harry?- szepnęłam, gdy odsunęłam się od Niall'a.
- Nie, Bóg...- roześmiał się, ale po chwili znów zrobił zezłoszczoną minę.
- Harry, ja...- nie wiedziałam co powiedzieć.
- To ja zostawię Was samych.- powiedział Niall i wyszedł.
- Harry ja...- podeszłam do bruneta.
- Diano, wiem, że Cię Kocham, ale nie możemy być razem.
- Jaka ona jest?- spytałam się siadając na łóżku.- Nasza mama.
-Poznasz ją za niedługo.
-Harry?
- Tak mała?
- Przepraszam.
-Ja też.- podszedł do mnie i przytulił mnie.
Nagle usłyszeliśmy szepty, a gdy otworzyłam drzwi, to zobaczyłam 4 chłopców.
- Nie wolno podsłuchiwać.- roześmialiśmy się z Harry'm.
- W takich sprawach wolno.- usprawiedliwiał się Niall.
Zaśmiałam się.
- Dobra idźcie, ja się położę.- ziewnęłam 
- Kobiety, zawsze zmęczone...- westchnął Louis i razem z resztą poszedł na dół.
Zamknęłam drzwi i od razu poszłam pod prysznic. Po piętnastu minutach wyszłam z łazienki, założyłam moją pidżamę i położyłam się do łóżka.
Rano obudził mnie zapach naleśników. Powoli otworzyłam oczy i widok jaki zastałam był bardzo dziwny. Niall leżał obok mnie.
- Niall.- szepnęłam do blondyna.
- Hmmm?- powiedział zaspanym głosem.
- Niall.- powiedziałam głośniej.- Wiesz, że jesteś  w moim łóżku?
- Jeszcze pięć minut.
- Ugghh... Nie ważne...- szepnęłam z irytacją.
W tej chwili Niall zerwał się z łóżka. Oszołomiony.
- Dan przepraszam, ja po prostu...- przybliżył się.
Po paru sekundach patrzenie w sobie w oczy, zaczęliśmy się całować. Blondyn miał ciepłe usta, delikatne. Całował również delikatnie, ale intensywnie. Ta chwila mogłaby trwać dłużej.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, naprawdę, nie wiem, co się ostatnio dzieję, ale no... Po prostu przepraszam!

piątek, 10 kwietnia 2015

Diana roz. 5

- tak jakby...-
- Harry? Louis?- co tu się dzieje?- Wyjaśnicie mi?
- Bo... to co wiesz o mnie nie jest prawdą.
- Czyli nie masz na imię Harry? Nie...- nie pozwolił mi dokończyć.
-Nie o to mi chodzi- zrobił kwaśną minę.
-A o co?- powoli zaczynało mnie to irytować.
- Jesteś moją siostrą.- wymamrotał cicho Harry.
- Że what?!- krzyknęłam.
-No jesteś moją siostrą!- tym razem krzyknął Loczek i wstał.
- To dlaczego mi nie powiedziałeś wcześniej?!- również wstałam.
- Bo Cię kocham!-
- I dlatego mi nie powiedziałeś?!- nie wiem po co tak krzyczeliśmy, ale tak było.
- Tak!- wyszedł z pomieszczenia.
- Harry czekaj...- złapałam chłopaka za ramię.
- Puść mnie.- warknął.
- Nie.
- Powiedziałem puść mnie!- krzyknął, wyrwał się, po czym wbiegł po schodach.
Po moim policzku spłynęła łza.
- Diana?-spytał się Niall.
- Tak?- otarłam łzę.
- Okej?-
- Tak, nie...- chłopak mnie odwrócił w swoją stronę i wtulił mnie w siebie.
- Niall, mogę iść się położyć?-
- Jasne, chodźmy.- złapał mnie za rękę i weszliśmy po schodach na pierwsze piętro. Różniło się ono od parteru. Podłoga było koloru mlecznego, ściany białe z ich kolorowymi podobiznami. Po lewej był Harry, a obok drzwi do jego sypialni, potem Niall'a i obok jego drzwi, a parę metrów dalej Zayn i jego pokój . Natomiast po prawej stronie był Liam i Louis. Moja sypialnia była na końcu korytarza i zamiast mnie namalowanej na ścianie, było moje zdjęcie podobnej wielkości tak jak malunki.
- Będziesz tak stała, czy wejdziemy?- spytał Niall.
Ruszałam z miejsca.
- Voila!- zawołał blondyn, gdy przekroczyliśmy próg mojego pokoju. Był cudowny. Urządzony nowocześnie, ale w moim stylu. Ściany były pokryte kolorem morskim w złoto- niebiesko- żółte wzorki, meble ciemnego brązu, zasłony złote, a łóżko,, królewskie". Złoto - morska pościel, zasłonki też w tym kolorze, a z tyłu łóżka wisiała ramka z moich zdjęciem. Zostało ono zrobione rok temu, kiedy grałam w filmie nad morzem, gdzie występowały sceny z delfinami. W kącie pokoju znajdowały się drzwi, zapewne do łazienki. Gdy weszłam odrazu poczułam zapach odświeżacza powietrza.
- I jak? - stanął w progu uśmiechnięty Niall.
- Per-fect.- powiedziałam i chxoam podejść do chłopaka bliżej, ale potknęłam się o dywan.
Niall złapał mnie w ostatnim momencie, podniósł i złączył nasze usta.
- Nie przeszkadzam?- spytał ktoś zirytowanym głosem.
Był to...

niedziela, 29 marca 2015

Diana roz. 4

* dzień później Diana*
Jak się cieszę, że już wychodzę ze szpitala. Na szczęście zemdlałam wtedy ze stresu, więc jest dobrze, ale muszę na siebie uważać, dlatego będę mieszkać u chłopców.
- I co, gotowa?- spytał Harry, gdy wkładałam moje ubrania, które przywiózł mi Louis.
- Tak.- powiedziałam z uśmiechem.
- No to idziemy.- wziął w prawą rękę moją torbę, a drugą ścisnął moją dłoń.
Wyszliśmy na korytarz, na którym stali Louis i Liam.
- Gdzie reszta?- zapytałam Louis'a gdy mnie objął.
- Zayn z Perrie, a Niall przygotowuje coś dla ciebie.- powiedział i mnie puścił.
- A co przygotowuje?- z zaciekawieniem spojrzałam na niego.
- Oj, od razu chciałabyś wszystko wiedzieć!- zaśmiał się.
- No tak...- i tak wiedziałam, że mi nie powie.- zawsze jakieś tajemnice.
- Życie bez tajemnic, było by nudne, zapamiętaj to.- położył rękę na moim ramieniu i ruszyliśmy.
- A Louis, co u Elenour?- spojrzałam na chłopaka.
- Dobrze.- tak krótko? Coś jest nie tak.- Jest dobrze.
- I tylko tyle? Louis'ie William'ie Tomlinson'ie co ukrywasz?- uśmiechnęłam się.
- Później o tym pogadamy...- tak zdecydowanie coś nie gra.- wsiadaj do auta.
Wzięłam torbę od Harry'ego i usiadł z lewej strony na tylnym siedzeniu, obok Liam'a.
- Głodna?- spytał, gdy oparłam głowę na jego ramieniu.
- Trochę.-
- Wiedziałem, ty zawsze jesteś głodna tak jak...- nie pozwoliłam mu dokończyć
- Niall.
Zaśmiał się pod nosem.
- To co ruszamy?
- Tak! Na koniec świata i jeszcze dalej!- zaśmiałam się z Harry'm.
Louis odpalił silnik i wystartowaliśmy z parkingu.
- Louis?
- Tak, coś się stało?
- Nie, po prostu kocham Cię!
Po piętnastu minutach zajechaliśmy pod całkiem dużą willę z basenem i ogrodem.
- Witaj w naszym królestwie!- zawołał Liam, gdy wchodziliśmy do przedpokoju.
Wnętrze było cudowne. Brązowe meble, jasna podłoga , białe ściany i karmelowe dodatki pięknie tworzyły ,, słodką'' atmosferę. Na dodatek na ścianach wisiały zdjęcia chłopców i moje. Jednym słowem ,, Wow''.
- Oo! Już jesteście Diana jak się czujesz?- wyszedł z kuchni Niall, ale to nie był zwykły Niall.
Miał na sobie fartuch kuchenny w babeczki i czapkę kucharza na głowie.
- Super, a ty co zmieniłeś zawód?- spytałam, gdy objął mnie ramieniem.
- Tak, od dziś mówcie mi ,, Mistrz Horan"!- zrobił minę super bohatera.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Głodni?!- zapytał się przez śmiech.
- Tak!- jednogłośnie zawołaliśmy.
- To zapraszam!- przeszliśmy do jadalni.
W niej również zostały zachowane podobne kolory jak w salonie, ale tu zamiast karmelu był fiolet.
- Kto Wam projektował dom?- spytałam się, bo nie wierzyłam, że któryś z tych wariatów ma taki gust.
- Ja, a co?- do jadalni wszedł Zayn.
- Zayn!- podbiegłam do mulata.
- Diano, och Diano!- jak zwykle żartował.
- Ach, gdzieś byłeś mój książę w białym ferriari?- zawsze tak mówimy.
- W sklepie!- usiadł na krześle.
- Diano, musimy porozmawiać.- powiedział poważnie Harry.
- Coś się stało?- zaniepokoiłam się.
- Tak jakby...-
- Bo wiesz Harry nie jest tylko Twoim przyjacielem...- przerwał na chwilę.- On jest...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie ma to jak przerwać w takim momencie.... XD

sobota, 28 marca 2015

Diana roz. 3

Chyba zemdlałam...
- Diano!- słyszałam głos w mojej głowie.- Obudź się...
Głos, który to mówił był mi znajomy, czułam jakby był blisko, ale jednocześnie niewyraźny, jakby za mgłą...
-Diano...- znów usłyszałam ten głos, ale teraz dużo wyraźniej.- Obudź się.
Spróbowałam otworzyć oczy i udało mi się, ale tylko na sekundę, bo światło zbyt raziło mnie w oczy. Jeszcze jedna próba. Okej... Udało się. Widzę... Zamrugałam, obraz się wyostrzał, jeszcze raz. Jest dobrze. Powoli rozejrzałam się po pokoju. Byłam w szpitalu, bo choć już mój wzrok przyzwyczaił się do światła, to i tak trupio białe ściany sprawiały, że musiałam mrużyć oczy. Rzecz jasne słyszałam również pikanie maszyn, które kontrolowały moje życie. Spojrzałam w bok, na fotelu siedział śpiący Harry. On siedział po prawej stronie, a po lewej na kanapie, siedzieli Liam, Niall i jak się okazuję już nie mój brat Louis. Ciekawe, która jest godzina, zapewne ranek, bo jasne słońce świeciło, a chłopcy spali.
- Louis...- szepnęłam.
Chłopak cicho chrapnął. Hmmm, śpi, co by tu porobić, a może uda mi się obudzić Harry'ego. Odwróciłam się w stronę i ku mojemu zdziwieniu, chłopak już nie spał- uśmiechał się.
- Cześć, słonko.- powiedział zachrypniętym głosem, który wywołał na mojej twarzy uśmiech.
-Harry, co się stało?-
- No, wiesz, trochę pokłóciłaś się z mamą...- nie pozwoliłam mu.
- Ona nie jest moją matką, ale mów dalej.-
- Okej, a więc się pokłóciłyście,  zemdlałaś i przywieźliśmy Cię do szpitala.- skończył.
- A ona, jak zareagowała?- spytałam podnosząc się do pozycji siedzącej.
- Nijak, po prostu wyszła, trzaskając drzwiami, przykro mi...- spuścił głowę.
- Tak, mi też jest przykro, jak przez tyle lat mi nie powiedziała. Wiedziałeś o tym?-
- Tak i teraz jest mi tak głupio, że Ci nie powiedziałem...- spojrzał na mnie jego zielonymi i teraz smutnymi oczami.- Przepraszam...
- Teraz już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale trochę i tak mi przykro.- dotknęłam delikatnie jego dłoni.
- Kocham Cię...- szepnął i  delikatnie, a zarazem namiętnie pocałował moją dłoń.
- Kocham Cię.- uśmiechnęłam się.- A tak w ogóle, jak długo tu jestem?
- Dwa dni, a co?
- Nie, bo martwię się o film.- zrobiłam zmartwioną minę.
- niech Cię o to głowa nie boli, przełożyli termin na 30 kwietnia, to oznacza, że mamy całe dwa tygodnie dla siebie...- uśmiechnął się.
- A o nas zapomnieliście?- spytał się Louis.
- Nie, no Was wzięliśmy pod uwagę jako pierwszego.- powiedział z sarkazmem Harry
-No przecież wiemy.- zaśmiał się Niall.
Niall jest jednym z członków brytyjsko- irlandzkiego zespołu One Direction. On jest tym irlandczykiem w ich zespole. Oprócz tego, że pięknie śpiewa jest przystojny i zabawny. Taki żywy. Natomiast Liam jest spokojny, jest takim tatusiem reszty chłopców. Harry jest też zabawny i jest jeszcze do tego flirciarzem. Kocham go. Mój były brat jest najstarszy i powinien być najodpowiedzialniejszy, ale tak nie jest. Jest miły, przystojny i opiekuje się mną, a Zayn... On jest najbardziej tajemniczy, dzięki temu wydaje się wręcz magiczny. Nazywany jest również ,, Bad boy'', czyli ,,złym chłopcem''. Natomiast ja. Ja jestem urodzoną aktorką- bynajmniej tak twierdzą chłopcy z 1D. Ja bym się tak nie nazwała. Moim zdaniem robię to, bo ta kobieta, którą uważałam za moją matkę, zmuszała mnie do tego. Zwłaszcza wtedy gdy Louis'a nie było, bo gdy był stawała się jakby milsza, dlatego tak bardzo jestem szczęśliwa gdy jest Louis i Harry...

sobota, 17 stycznia 2015

Dianai i Harry roz. 2

Przeczytaj notkę pod spodem
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
- Harry ja...- nie dokończyłam, bo zadzwonił dzwonek i musiałam iść.- pogadamy o tym później.-
Chciałam wymusić jakikolwiek uśmiech, ale mogłam tylko usta ułożyć w grymas. On skinął głową i nie czekając wybiegł. Zrobiło mi się dziwnie smutno, ale później to  wyjaśnimy.
Weszłam do mojej garderoby i usiadłam przy toaletce. Po chwili podeszła do mnie charakteryzatorka i uczesała mnie do pierwszych scen, przebrałam się i poszłam na plan. Stał tam już Zayn.
- Jules, och Jules!- zaśmiał się, kiedy stałam parę metrów przed nim.
-Zjawo, droga zjawo!- uśmiechnęłam się.
-Dobra zaczynamy, Diana, chodź tu!- krzyknął reżyser.
Podeszłam do niego, a on od razu zaczął coś tam mówić, tłumaczyć, wymachiwać rękami. Miałam go słuchać, ale tak naprawdę, tylko potakiwałam...
_2 godz. później_
O matko! Ale jestem zmęczona!Pomimo tego, że to tylko dwie godziny jestem zmęczona... Po wejściu do mojej garderoby od razu położyłam się na kanapie. Po chwili jednak, weszli chłopcy, więc nie mogłam się zdrzemnąć.
-Ale miałeś śmieszną mordkę  Malik!- zaczął się nabijać Lou.- A ty Diano, lepszego przerażenia nie widziałem.
-Hahaha! Bardzo śmieszne, braciszku!-bardziej sarkastycznie nie mogłam.
-Diano!- wydarła się moja mama na korytarzu.- Diano!-
- Mamo, tu jestem.- uchyliłam drzwi.
- Gdzieś ty była?!-  znów się wydarła, wchodząc do garderoby.- O Louis, jak u Ciebie skarbie...-
Nie to to już okropność! Na mnie się cały czas drze, a na Louis'a mówi ,skarbie'! Mam dosyć! Wstałam i wyszłam. Pobiegłam na najwyższe piętro, gdzie był taras. Stanęłam blisko barierki. Po moim policzku spłynęła pojedyncza łza. Szybko ją wytarłam rękawem, ale im bardziej starałam się uśmiechnąć, tym bardziej łzy spływały po moim policzku. Po paru sekundach rozkleiłam się na dobre.
-Diana?- usłyszałam dobrze znany mi głos, głos Harry'ego.
-Hmm?-
-Twoja mama się martwi.- powiedział jakby z przymuszenia.
-To nie prawda!- zaszlochałam.
-Mała, nie płacz proszę.- otulił mnie swoim silnym ramieniem.- Proszę...-
Wtuliłam się jak najbardziej umiałam.
- Harry?-
-Tak mała?- czułam jak się uśmiecha.
-Dziękuję i kocham...- uśmiechnęłam się.- Cię.-
-Ja Ciebie też, a teraz chodźmy, czekają na nas chłopcy.-
Zeszliśmy na dół, objęci, ale kiedy weszliśmy do garderoby, matka znowu wrzasnęła:
-Diano! Gdzieś ty się wlokła? Brałabyś przykład z Louis'a i nie zachowywałabyś się...- nie dokończyła.
-No jak?!- wrzasnęłam głośniej niż ona.
-Normalnie! A nie cały czas... Dobrze, że jesteś adoptowana!- Co? zobaczyłam w jej oczach nienawiść.
-Co?-
-Tak, jesteś tylko dziewczyną, nieznaną mi osobą, żałuję, że podjęłam z Jay'em!- wykrzyczała mi to w twarz.
Z moich oczu wypłynęła łza, jak  ona mogła?! Tak po prostu to wykrzyczeć.
Poczułam dotyk Harry'ego na moim ramieniu, ale to tylko spowodowało, że mój smutek wzrósł.
-Czy oni..- nie umiałam tego dokończyć
-Nie, są ćpunami, ciesz się, że wtedy Ci pomogłam, bo inaczej byłabyś taka jak oni i nie miałabyś rodziny w żadnym znaczeniu.
-I chyba wolałabym tam tą, bo przynajmniej ciągle nie darli się ,,Diano to i tamto!'' !- wygarnęłam całą prawdę, czyli taką jak była.
-Coś ty powiedziała?!- spoliczkowała mnie, jak nie pierwszy raz.
Harry zacisnął ręce na moich ramionach.
-Prawdę, boli prawda?!- nie spodziewała się mojej odpowiedzi.
-Nie, jeśli nią nie jest!- czemu cały czas się darła.
-Tylko zauważmy, że ty mnie nawet nie lubisz!- wyrwałam się Hazzie.- Cały czas się na mnie drzesz!-
-Jak tak możesz mówić! Powinnaś być mi wdzięczna!- kolejne uderzenie.
Nie wytrzymałam, odwzajemniłam uderzenie. Chłopcy wytrzeszczyli oczy, ale tylko Harry złapał mnie za ramiona, cofnął do tyłu i ścisnął je powodując ból. Nagle zrobiło mi się słabo, chyba zemdlałam...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejooo, oto drugi rozdział, następny już niebawem
                                                                 3 komentarze= rozdział              

czwartek, 15 stycznia 2015

Diana i Harry roz. 1

Przeczytaj notkę pod spodem

 -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej, mam na imię Diana i jest szesnastoletnią polską aktorką, ale gram w amerykańskich filmach. Teraz właśnie przygotowuję się do roli jakiejś Jules w filmie. Szczerze? Nawet mi się nie podoba fabuła. Grupka przyjaciół wyjeżdża na domek, ale nie wiedzą, że już nie wrócą. Nuda... Oglądałam takie filmy. Typowe, przewidywalne horrory. Choć raz chciałabym zagrać w serialu, w którym nie giną wszyscy po kolei, albo w filmie, który ma głębsze znaczenie, od tych dennych horrorów. A dlaczego w nim gram? Bo moja mama uparła się, że jestem do tego stworzona. Ja osobiście chciałabym zostać lekarzem, choć nie mówię, że nie lubię aktorstwa. Kocham to, to jest moja pasja, ale oprócz tego chciałabym być sobą, a nie ciągle udawać kogoś innego.
-Diana!- woła moja matka.- Gdzie się podziewałaś, za pięć minut zaczynamy próby!-
- Mamo, spokojnie...- próbowałam uspokoić moją rodzicielkę, bo aż z niej kipiało.
-Ahhhhh... Diano! Mogłabyś już spoważnieć!- krzyknęła i gdzieś pobiegła.
Pokręciłam tylko głową i weszłam do sali, gdzie miały zacząć się owe próby. Od razu zobaczyłam, stojącego parę metrów ode mnie mojego przyjaciela Zayn'a, podeszłam do niego.
-Hej.- przywitałam się.
-Diana? O hejka.- wyszczerzył swoje białe ząbki.
- I jak tam po ostatnim filmie?- spytał.
- Nie, aż tak źle, a u Ciebie? Jak minęła trasa?-
-Dobrze.-
Nim zdążyłam mrugnąć przybiegła reszta jego zespołu.
- Diana! Hej!- zawołali jednocześnie.
- Co tu robicie? Myślałam, że jesteście w Londynie.- uśmiechnęłam się promiennie.
 -Byliśmy, ale chcieliśmy być tu i popatrzeć jak kręci się film.- powiedział Harry.- możemy na słówko?-
Skinęłam lekko głową i odeszliśmy od grupy.
-Diano, bo...- wahał się.- Bo my... ja przyjechałem tu dla Ciebie.-
Co? Dla mnie?!
- Błagam Cię powiedz coś...- w oczach bruneta zobaczyłam łzy.
- Harry ja...- nie dokończyłam, bo zadzwonił dzwonek i musiałam iść.- pogadamy o tym później.-
Chciałam wymusić jakikolwiek uśmiech, ale mogłam tylko usta ułożyć w grymas. On skinął głową i nie czekając wybiegł. Zrobiło mi się dziwnie smutno, ale później to  wyjaśnimy...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka, postanowiłam dać Wam szansę, pomimo tego, że nie było komentarza. Następny rozdział już niebawem.