niedziela, 29 marca 2015

Diana roz. 4

* dzień później Diana*
Jak się cieszę, że już wychodzę ze szpitala. Na szczęście zemdlałam wtedy ze stresu, więc jest dobrze, ale muszę na siebie uważać, dlatego będę mieszkać u chłopców.
- I co, gotowa?- spytał Harry, gdy wkładałam moje ubrania, które przywiózł mi Louis.
- Tak.- powiedziałam z uśmiechem.
- No to idziemy.- wziął w prawą rękę moją torbę, a drugą ścisnął moją dłoń.
Wyszliśmy na korytarz, na którym stali Louis i Liam.
- Gdzie reszta?- zapytałam Louis'a gdy mnie objął.
- Zayn z Perrie, a Niall przygotowuje coś dla ciebie.- powiedział i mnie puścił.
- A co przygotowuje?- z zaciekawieniem spojrzałam na niego.
- Oj, od razu chciałabyś wszystko wiedzieć!- zaśmiał się.
- No tak...- i tak wiedziałam, że mi nie powie.- zawsze jakieś tajemnice.
- Życie bez tajemnic, było by nudne, zapamiętaj to.- położył rękę na moim ramieniu i ruszyliśmy.
- A Louis, co u Elenour?- spojrzałam na chłopaka.
- Dobrze.- tak krótko? Coś jest nie tak.- Jest dobrze.
- I tylko tyle? Louis'ie William'ie Tomlinson'ie co ukrywasz?- uśmiechnęłam się.
- Później o tym pogadamy...- tak zdecydowanie coś nie gra.- wsiadaj do auta.
Wzięłam torbę od Harry'ego i usiadł z lewej strony na tylnym siedzeniu, obok Liam'a.
- Głodna?- spytał, gdy oparłam głowę na jego ramieniu.
- Trochę.-
- Wiedziałem, ty zawsze jesteś głodna tak jak...- nie pozwoliłam mu dokończyć
- Niall.
Zaśmiał się pod nosem.
- To co ruszamy?
- Tak! Na koniec świata i jeszcze dalej!- zaśmiałam się z Harry'm.
Louis odpalił silnik i wystartowaliśmy z parkingu.
- Louis?
- Tak, coś się stało?
- Nie, po prostu kocham Cię!
Po piętnastu minutach zajechaliśmy pod całkiem dużą willę z basenem i ogrodem.
- Witaj w naszym królestwie!- zawołał Liam, gdy wchodziliśmy do przedpokoju.
Wnętrze było cudowne. Brązowe meble, jasna podłoga , białe ściany i karmelowe dodatki pięknie tworzyły ,, słodką'' atmosferę. Na dodatek na ścianach wisiały zdjęcia chłopców i moje. Jednym słowem ,, Wow''.
- Oo! Już jesteście Diana jak się czujesz?- wyszedł z kuchni Niall, ale to nie był zwykły Niall.
Miał na sobie fartuch kuchenny w babeczki i czapkę kucharza na głowie.
- Super, a ty co zmieniłeś zawód?- spytałam, gdy objął mnie ramieniem.
- Tak, od dziś mówcie mi ,, Mistrz Horan"!- zrobił minę super bohatera.
Wybuchnęliśmy śmiechem.
- Głodni?!- zapytał się przez śmiech.
- Tak!- jednogłośnie zawołaliśmy.
- To zapraszam!- przeszliśmy do jadalni.
W niej również zostały zachowane podobne kolory jak w salonie, ale tu zamiast karmelu był fiolet.
- Kto Wam projektował dom?- spytałam się, bo nie wierzyłam, że któryś z tych wariatów ma taki gust.
- Ja, a co?- do jadalni wszedł Zayn.
- Zayn!- podbiegłam do mulata.
- Diano, och Diano!- jak zwykle żartował.
- Ach, gdzieś byłeś mój książę w białym ferriari?- zawsze tak mówimy.
- W sklepie!- usiadł na krześle.
- Diano, musimy porozmawiać.- powiedział poważnie Harry.
- Coś się stało?- zaniepokoiłam się.
- Tak jakby...-
- Bo wiesz Harry nie jest tylko Twoim przyjacielem...- przerwał na chwilę.- On jest...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nie ma to jak przerwać w takim momencie.... XD

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz